azlyrics.biz
a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9 #

3003 – openmic lyrics

Loading...

[zwrotka 1]
kamikaze mixtape? trochę się tu popisałem, to mój html
wyjaśnienie, poczułem się raperem, no to zaraz zrobię sobie tu ice bucket challenge
pracy wiele, poczułem się niblerem, odkąd mam apetyt nie z tej ziemi bratku
więc znaczę teren, zmienię te problemy, bo nie chciałem chować głowy jak kenny w kaptur
docenić czas tu pora, tracę go tak jak mnie używki
i w taki sposób wykładam te karty na stół, jak na wpt po riverze pokerzyści
choć wciąż przede wszystkim, daleko do sukcesu, a to nagram i tak
zupełnie bez stresu tak lecę człowieku, bo wóz albo przewóz #blablacar
gram tak idąc w to jak nikt wcześniej i nikt po mnie
wasz hype jak winchester, od dzisiaj tu stanowi tylko historię
gram tak widząc wciąż to ich miejsce tu dość wolniej
wasz rap to dalej bezsens, no to może pora w końcu znaleźć formę
błąd, skoro i tak nie pojmiesz, ale to nie moja wina, jeśli nie rozumiesz
w sumie inny klimat, czyli jakbyś spotkał rodowitego murzyna gdzieś na biegunie
niezły ze mnie bezbek, choć od zawsze tu plecy w braci postaci
wolne żarty, dawaj szybko pengę, ktoś musi nam przecież te wczasy opłacić
za ramy, schematy, wyszedłem i dalej to kocie tu z planem rozegram
wpadło to samo i wiesz co to znaczy, gdy twoje życie to też jebany stand-up
jebany stand-up, jebany stand-up
gdy czując opinii ciężar, muszę odegrać tu ten żart

[refren]
gonią mnie, gonią, gonią znów marzenia gdzieś
za plecami przeszłość, a na sobie mam spojrzenia te
gonią mnie, gonią, gonią, ale teraz wiem
że przed nami przyszłość to prawie udowodnienia chęć

[zwrotka 2]
daj już spokój, grę chcą tu rozpieprzyć chłopcy
a ja na oku mam ich jak soczewki hopsin
wyszedłem z bloków, pora zacząć pościg
scena jest w szoku, a ty nie masz wątpliwości
nie masz wątpliwości, nie masz wątpliwości
nie masz, nie masz, nie masz, nie masz wątpliwości

[refren]

[zwrotka 3]
hmmm to gówno trenowałem tyle, kiedy byłem dla nich zbyt słaby
a dziś nawiń na bit, naginam ich nagie nam za-sady
odkąd ubieram w te słowa tak bardzo zwrotki, skóry tanio im nie opchnę #carlo monti
na chuj mi te metafory, nie ogarną dość ich, świat tak banię porył, że już czarno posty
widzę i w miarę możliwości, walę znów w te koszty, bejbi nocny nocny
bo wciąż nie dość mi, zapał nie ostygł jak dwie dekady temu echo armat w bośni
jestem dobry w te klocki, w siebie tu wierzę #jenga jenga
mam dwa mosty lub dwie proste, a nie mogę się rozdwoić #djemba-djemba
daję znów po garach i powoli mi odbija, tak że widzę ich tylko w l-sterkach
jak android gdy nawijam, chwila, dopiero się rozkręcam
mój rap się tak wkręca, że więcej nie wykręcę się z niego
mam los w rękach, zapamiętaj do kogo będzie należał następny sezon
tak wysokie ego, że nie dasz rady nigdy go pozdrowić
niby dziś każdy od zawsze wierzył, że nam się uda ten home run zdobyć
to już tyle godzin, bez kitu, nie liczę na pięć minut
życzę to może sprawnej głowy, a nie ze mną beefu ani spięć synu
gra? to nie azymut, weź wychilluj, o podbojach myśli
zresztą już jest po wszystkim, veni vidi vici cipki