azlyrics.biz
a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9 #

303 – dwa lyrics

Loading...

chciałbym umieć rozmawiać z każdym, a wszystkie myśli
wbijają się jak kły, morderczy wyścig
i nigdy sam do końca nie wiem o co im chodzi
czy w dniu narodzin przeklnąłeś mnie, boże
wczoraj był śmiech, a dzisiaj włożę
do mordy garść kłamstewek, może pomoże
uporządkować sufiksy słów, co tworzą zdania
co rano nie mam sam do siebie krztyny zaufania
przestań mnie drapać i rozpierdalać blizny
dławię się goryczą, wiem, że bezwstydny
charakter narcyza i piotrusia pana
pozwala na to, aby wylać osobisty dramat
dla ciebie rozstawić mylne drogowskazy
i nie żyw urazy, czasem nie wiem, kim jestem
przeraża mnie ciasnota i otwarta przestrzeń
ja sam blokuję dostęp, do tego co jest wieczne

(jest we mnie miliard głów…)
(jest we mnie miliard głów…)
(jest we mnie miliard głów…)
(jest we mnie miliard…)

kopię co wieczór gołymi rękami
ziemię, biorę na gałąź skrzywionymi snami
bo nie chcę być rzucany w zupełnie inny wymiar
naprawdę nie mogę już tego wytrzymać
chcę trzymać się głęboko, nie cofnę czasu
chłopczyk się skupił gdzieś w głębi lasu
i ciągle pod czaszką toczy się wojna
nawet nie klęczę, muszę się czołgać
żreć gówno wysrane, porażki stwórcy
spierdalaj, dobrze wiem, jestem obrazoburczy
nadejdzie dzień, gdy zapłoną niebiosa
ktoś dogasił moje życie o nuklearny opad
i jak to jest, popatrz na to, co nie goni
własnej twarzy, wrogości, i kto poskromi
bez litości upokorzyć, nakarmiona pycha
czy musiało [?] kurwa, powoli zdycham tu sam