azlyrics.biz
a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9 #

bezimienni – chyba dużo chlejesz lyrics

Loading...

[chorus] (x4)
przepite oczy masz
zajebana twarz
chyba dużo chlejesz
chyba dużo chlejesz

[verse 1: ryjek]
trzy samochody wypasionych ludzi
wjazd na trasę i nikt się nie nudzi
dym oddech fura koło fury
podanie przez szybę nabitej rury
ciągnie się trasa
wdech wciąż głęboki
kierunek tam gdzie odbywają się skoki
podbitka pod chatę a raczej pod bar
tam zrobiliśmy konkretny hałas
pozdrawiam was chłopaki i dziewczyny
ten balet jeszcze raz powtórzymy ( proste )
lecz przypomnijmy sobie coś jeszcze
dyskotekę gdzie były same leszcze
nas pięciu podbitka pod bar
z klientką bajer i na nią char
butelki powale lecące w ton, ale
my dalej wytrwale kończymy ten balet
na zewnątrz lota podbija chłopak
zebrał ze sierpa a potem kopa
choć było wielu nikt mu nie pomógł
podlazł koleżka do mikrofonu
wracaj kolego poczekamy
a za parę minut niestety spierdalamy

[chorus] (x4)
przepite oczy masz
zajebana twarz
chyba dużo chlejesz
chyba dużo chlejesz

[verse 2: ostry]
teraz mówi ten co gorzołą się leczy
kto bawi ze mną na pewno nie zaprzeczy
najebany ostro z peronu się zjebałem
co tam, co tam pady trenowałem
ale chuj w to ważne żeby w przód szło
na zdjęciach nie tłok znajomych krąg
albo ta biba co z tynku gniazdka wyrywałem
w najebanym stanie różne jazdy miałem
ej człowiek na zdrowie kielon goni kielon
jebie się w głowie taa
klub czy domówka
żołądek nie żubrówka
a w sumie jeden chuj to nie problem mój
poproszę żołądek poproszę też cole
nie ma to jak impreza na stodole
jakieś dupy na pewno nawiniemy
jesteście porządne tak my o tym wiemy
to ten chuj ostry bajer rozpoczyna
no co ty student dobry chłopaczyna
zmachany ostro bo kawałek spory
patrz jak się bawią pobieratory
czasem walki były i się źle kończyły
był też przypadek że się psy pomyliły
dziesięciu naokoło jak na ziemi wkurwiony
wstałem otrzepałem
ej chłopaki jestem urażony
kopiecie jak panny oj to od nowa
potem szpital ranny
bo styl mam nienaganny
młode wilki wyjadacze
bo w melanżach to zawodowi gracze

[chorus] (x4)
przepite oczy masz
zajebana twarz
chyba dużo chlejesz
chyba dużo chlejesz

[verse 3: mara]
chleje ile wlezie tuż nazajutrz po imprezie
blady tak jak trup wysączony [?] snu
budzą telefony że rebel obalony
że jakiś król ma szale
masz problemy zalej pałę
nie przerywaj opcji spaniem bo jest co odsypiać
nie oszczędzam się na vipach taki już mój zwyczaj (proste)
mój styl sposób bycia życie to wprowadza
kielon z kaca, kaca wspomnieniami wraca
duszą imprez ostrych bo z tych wypadów nocnych
pamiętna akcja stąd znajomi z każdych stron ( stron )
popiłem aż pobladłem
wynikła afera
nagle ktoś tam dostał w ryja
co się okazało psiarska żmija
po tajniaku do chłopaków i chciał mnie coś mącić
chyba nie przypuszczał że to tak się może skończyć
po następnej bibie poszedł za mną do dzinii
z aktualnie jest do dziś
przewijam ci tu fakty tak jak tomasz lis
inny wieczór siema azot trzeba by gdzieś niżej
wybrali opcje elegancki lokal
pasowaliśmy tam jak kutas do oka
znów zasiali rebel przyjechała ochrona
za moment pogoniona
szef lokalu modlił się do boga
żeby szlak nas trafił w biały dzień na prostych drogach
a bóg jeden chciał na opak
wysłał mnie ze składem na sylwestra
gdzie jak zaczęli pić to nie mogli przestać
a to równa się afery przedsmak
zaczęli pokojowo tańce na parkiecie, szama i polany gorzoł
w głowie niezły kocioł oby tak do rana
a biba będzie udana lecz skończyło się na planach
uskuteczniony talent wisząc na balecie zamęt
dwunasta godzina wszyscy składają życzenia
a wulkan się napierdziela
[?] pozdrowienia zniesmaczyło wielu (wielu)
ta zdechła w oka mgnieniu lecz nie dla nas ( dla nas )
z rozjebanym okiem dalej tańce sobie napierdalał
w nowy rok z chustą w rękach
opuchnięta, uśmiechnięta gęba
biba temat rzeka
kartek by nie stykło żeby opisać wszystko
wylewać za kołnierz się nie zwykło
mój styl kojarz z imprą

[chorus] (x4)
przepite oczy masz
zajebana twarz
chyba dużo chlejesz
chyba dużo chlejesz