azlyrics.biz
a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9 #

machmat - uderzenie lyrics

Loading...

[zwrotka 1: machmat]
co się dzieje w głowie? te lęki, te tiki, te fobie
sam się przed tym nie uchronię, ale powinienem
niejeden w tym tonie, chciałem pomóc, ale sam idę na dno
cel oku, chcę wiedzieć, czy warto
co mogą mi dać, kiedy patrzą tylko w smartfon
chcemy być jak edward, ale to nie jest barton
jesteśmy straumatyzowani, niepokonani, ciągle najebani
zawsze chcemy więcej i więcej
nie wystarczy ciepłe miejsce
wypchane pyski mieszkiеm
fajnie było, jak się było dzieckiem
wystarczył papiеrek z mieszkiem
daj mi pióro papier, a ja to uwiecznie
chcą dyktować nam warunki, ale bezskutecznie
panie boże, gdy ich weźmiesz, nie zapomnij o mnie
minął czas, w którym czułem się spokojnie
mijają lata, a ja ciągle na tej samej wojnie
nie pytaj, ile zer na koncie, jedno jest na froncie
nie chciałem być gońcem, chciałem lecieć prosto
a przede mną rondo, chcą mi mówić, że nie wolno
proszę, nie zmuszaj, bym zajebał kombo

[bridge: machmat]
obudziłem się do życia, poczułem wolność
obudziłem się do życia, poczułem wolność
wolność, poczułem tę wolność
[zwrotka 2: machmat]
teraz każde uderzenie serca ma sens
robisz to, co kochasz, dotykasz marzeń
jednak nie trwa to długo, gdy głowa pełna wrażeń
ale każdy mugol lubi zajebać się czarem
trochę minie, zanim się z kanapy ruszę
fake dopamine karmi mózg, a nie duszę
otacza mnie ta horda, daj mi kusze
znów obita morda, dalej walczyć muszę
w głowie wita yoda
pyta robię, czy próbuję
tylko chodzę i się snuję
swoje ruchy kwestionuję
mam nadzieję, że nie pożałuję
kolejnego dnia na te myśli pluję
chcę iść do przodu, ale coś mnie blokuje
będę udawał, że tego nie widzę
świecę się bardziej niż słońce
w środku zwiedzam piwnicę
jeśli tak skończę, to zapalaj tę znicze
nic nie pytaj, bo ci humor zniszczę
muszę zrobić reset, kiedy przekroczę granicę
chwilę mnie nie było, nie gadam o polityce
dla nich ważny temat, dla mnie zwykła ściema
lepiej szybko zmienić temat, może nawet cały schemat
świat się wali, a ja piszę ten poemat
akcja, dystrakcja, przestaję myśleć o problemach
wrócę do nagrania dema, kiedy wybiorę najlepszego mema
pierdolony sadysta, wybrał jakieś trzysta
nie jak leonidas, to nie sparta, on prowadzi insta
to nie pierwszy raz, kiedy biorę to na dystans
świat nie jest zebrą
wszystkie przeszkody rzucam do kosza jak lebron
nim się tylko obejrzę, kończę pod górą jak pedro
szansa na przetrwanie? zero
patrzę w twoje oczy, widzę terror
sprawdzasz kieszenie, czujesz uderzenie
tak ginie każde marzenie po codziennej walce
z rutyną i presją
gapię się w sufit, raczę się nową pieśnią
zamykam oczy, nawet duchy mi się nie śnią
nawet duchy mi się nie śnią



Random Lyrics

HOT LYRICS

Loading...