azlyrics.biz
a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9 #

vanit4s – obrabowałem dziś bank lyrics

Loading...

[refren]
gonią mnie w czterech
chcą podjebać mi szelest
garnitur ostrzejszy niż obstawa w seven
jestem michael de santa, w schowku trzymam semtex
obrabowałem dziś bank, ta
kładź się kurwo na glebe
smoli się lucky – strike
spaliłem wagon na szczęście

[zwrotka 1]
diamenty i shotgun
diamenty trzymam z maską klauna na głowie
to życie dla mnie jak gra
to dopiero początek jak ryczy range rover
w tle błyski dopplera, od dwustu do zera
uciekam przez słońcem
uciekam przed śmiercią, uciekam z pamięcią
o czasie, o sobie
salwa, salwa
rozpierdalam im auta
zbliż się o centymetr i zajmie mi chwile aż rozwyje się czyjaś kochana matka
rozdwojenie jaźni
przez co mam rogi jak szatan
jak znamy się dobrze to lepiej kochana patrz we wszystkie strony przechodząc na pasach

[bridge] x 2
nie mam żadnej wartości
nie macie żadnej wartości
jebana nędza i kości
tylko becel, becel

[refren]
gonią mnie w czterech
chcą podjebać mi szelest
garnitur ostrzejszy niż obstawa w seven
jestem michael de santa, w schowku trzymam semtex
obrabowałem dziś bank, ta
kładź się kurwo na glebe
smoli się lucky – strike
spaliłem wagon na szczęście

[zwrotka 2]
już nie mam przyjaciół i nie mam nadziei a torby pokusy
nienawidze ludzi, oceniają z góry, surowi jak sushi
pierdole konwenans i każdy dylemat, byle się obudzić
wysadzam marzenia wraz z autem…
z krótkim zapłonem – budzik
podążam za mrokiem
9 żyć znowu jakbym został kotem
po co mi portfel, tożsamość z banknotem
interpol na łódce, spierdalam nad wode
zajme się pop rockiem mów mi tokio hotel
zostanę kim zechcę, a potem z tym skończę
jak midas, co dotkne pokryje się złotem
uderze znów bank jak wyjebie tą flotę