azlyrics.biz
a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9 #

arow/babek – następny przystanek lyrics

Loading...

następny przystanek: stacja krwiodawstwa

[zwrotka 1: arow]
z miejscami łączą się wspomnienia, tajemnic nie ma warszawa
mój przystanek to chyba teraz, powinienem tu wysiadać
lecz się skomplikowała sprawa, rozmyło się to we mgle
(ona nie dzwoni, nie pyta niecierpliwie za ile będę)
chciała bym był już… heh ale dzisiaj
jedyne co słychać w telefonie to sygnał i głucha cisza
i to smutne kurwa gdy stoisz w rozterce
z jednej strony wczuty na max, z drugiej umywasz ręce
bo relacje międzyludzkie, dla mnie one są wszystkim
jestem z siebie dumny, że przed sobą jestem czysty
kto odpuścił, ten przegrał – to nie byłem ja na pewno
jak nie wierzysz spytaj tych co byli wtedy ze mną
nie rozliczam nikogo (sami dokonujemy wyboru)
tylko chodząc we dwoje skaryszak miał więcej koloru
mijając waszyngtona to zawsze do mnie wraca
kolejny pusty telefon, czuję się jak psychopata
nie że to koło chuja lata, ale daj spokój arow
widać tak prowadziły ścieżki, tak być musiało
to jeszcze był kwiecień, ale pachniała saska kępa
wszystko w naszych rękach, ludzie tworzą miejsca
lekki uśmiech pod nosem, nadzieja matką głupich
ale jestem fanem, dalej kibicuję, trzymam kciuki
pewnie rozłożysz mi świat, jak znowu cię tu spotkam
w drodze na gocław gdzie spakuję to wszystko w jointa

[refren]
to mój przystanek, ale dziś już na nim nie wysiadam
to mój przystanek, ale dziś już na nim nie wysiadam

[zwrotka 2: kuba knap]
wracają te klatki ze stacji jak czasem w niedzielę
skmką se lecę na obiad do matki
tranzyt na terespol, pod wiatą tranzyt crew
wszyscy się rozjechali i to trochę każdy czuł
ścieżki ziomali – jeden frunie do cali
drugi śmiga po polsce jak ja, robiąc biznes i piknie
bo nie ma hasła konsternacja
jak spotykamy się na skuna czasami
nie zazdroszczę im magisterek – kciuki trzymam
każdy z nas zawsze szczerze pyta: co u ciebie?
kiedyś wpadne na halinowskie stare śmieci skuć j-pę
i z harnasiem w łapię sprawdzę jak leci czas
i jak wiejski brud się zmienił, w podmiejski luksus – słoiczy {?}
ale duch tego miejsca nie ginie
tak samo jak my – małolaty stamtąd ruszą po tożsamość
ty kup bilet, ja też kupię, przyjadę
siądę na wiacie i rozkminię ile nam to dało
potem wrócę sę na grochów przez sulejówek
się zatrzymam i pogadam o tym na obiedzie z mamą

[refren]
to mój przystanek, ale dziś już na nim nie wysiadam
to mój przystanek, ale dziś już na nim nie wysiadam

[zwrotka 3: gruby józek]
wstęp do tematu – hip hop produkcja, track dziewiąty
płyta mondra i wstęp tu się mordzix kończy
brak często mi miejsc tych, no bo życie takie
że wypady na nie nie raz koncesjowane
się zajebałem w codzienności i szczerze mówię
że instynkt tęskni nie raz, a pora podziałać mózgiem
co z serca ma natchnienia, poetyckie to w kurwę
że szymborska w grobie strzela palcówkę
rzadko na dolnej, na majdańskiej też nie często
nie jestem ojcem pio – bilokacja mi odległa zdolnością
(mordo) żeby było jaśniej
łażę po ożarowie, śpiewam sobie hita master (seeerce moje)
nie ma takich i nie będzie
a najlepsze czasy przejeżdżamy w kolejce
stąd się wzięła potrzeba zdania na auto prawka
przez co w kolejce do spotkania mordy na parafiach
i w sumie na ten temat mógłbym cały alb-m nagrać
ale czasu nie mam, zresztą kto by chciał, brat?
cały alb-m na temat braku time’a
czekaj arow… jaki był temat kawałka?

[tekst i adnotacje na rap g*nius polska]